Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl


Odpowiedz w wątku  [ Posty: 112 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12  Następna strona
 Tajemnica słynnych ruin Tepei 
Autor Wiadomość
Half-Saiyan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sie 2014, o 17:01
Posty: 178
Lokalizacja: Pudełko z Precelkami
Siła: 15
Szybkość: 18
Energia: 19
Wytrzymałość: 14
Inteligencja: 10
Punkty życia: 152/196
Punkty Ki: 190/190
Poziom Mocy(PL): 246
PT: 2
CP: 66
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
@Yoh Tak, wiem, że to nie Etek aka Edek wyssał Ki z Yakiego i spółki, ale moja postać o tym nie wiedziała.
Tera napiszę w pierwszej osobie.

Obrazek

Mój spryt był niezawodny, lecz moje doświadczenie... Pozostawiało wiele do życzenia. Rzekome kopnięcie wyszło zaczepiście. Następnie jednak... Wyczyściłem podłogę z kafelków swoją twarzą. Gdy wstałem moje zmarszczone brwi nie zasłaniały już gałek ocznych, a to dlatego, że mój gniew zastąpiła dezorientacja. Czułem jednak ból na prawej stronie twarzy i widziałem skapującą z niej krew. Gdy jednak zobaczyłem, yak Yaki "leci" przez salę wszystko mi się przypomniało. Na szczęście Yonkowi Bezogonkowi nic się nie stało. Jakimś cudem nie puścił także szlachetnego kamienia. Przeniosłem wzrok na Verte. Stracił nogę, a z dziury, w której kiedyś ją miał lała się krew.
- Weź tera nie udawaj, że nie umiesz i weź spraw, żeby Ci ta noga odrosła! Potrzebujemy Cię, jesteś najsilniejszy z nas!
Znów się otoczyłem swoją zieloną aurą i mimo, że nie miałem pomysłu na atak postanowiłem polecieć do Etemei'a.

Obrazek

[ATK1]

Lecąc w stronę kurdupla zrobiłem fronflipa ze złączonymi stopami. Mogłoby się wydawać, że próbowałem go kopnąć piętami. Nic bardziej mylnego. Wylądowałem tuż obok niego i uderzyłem go w brzuch. Następnie zdzieliłem go w głowę łokokciem, tak że poleciał na glebę. Wiem, że ataki łokciem, czy łokociem, jak kto woli, są mało skuteczne ale nie w tym przypadku. Wracając do tematu zrobiłem to z taką siłą, że "bożek" zrobił w podłodze małe wgniecenie.

[ATK2]

Wyciągnąłem przeciwnika trzymając go za szyję. Podniosłem go jedną ręką do góry na taką wysokość, aby nasze głowy były w jednej linii. Spojrzałem mu w oczy, a następnie przywaliłem z bani. Potem sprzedawszy mu atak kolanem w jajo kopnąłem go w stronę najodleglejszej ściany, podobnie do ziemskiego bramkarza.

[ATK3]

Jednak to nie był koniec. Dogoniłem go i ciągle lecąc do przody silnym ciosem przyśpieszyłem jego lot. Potem zrobiłem to samo, tyle że uderzyłem dwiema złączonymi pięściami i potem znów. Jeszcze raz przyśpieszyłem jego lot kopnięciem w stylu Kung Fu, a następnie się zatrzymałem. Etemei przywalił w ścianę tak mocno, że prawie się zawaliła.

- Okej. Kto teraz walczy?

@Mardax - NIE PISZEMY W PIERWSZEJ OSOBIE

_________________
ObrazekObrazekObrazek


4 sty 2015, o 22:29
Zobacz profil WWW
Changeling
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 4 sie 2014, o 17:34
Posty: 312
Lokalizacja: W twojej szafie.
Siła: 48
Szybkość: 48
Energia: 47
Wytrzymałość: 47
Inteligencja: 14
Punkty życia: 658/658
Punkty Ki: 470/470
Poziom Mocy(PL): 714
PT: 12
CP: 194
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
 
Honoberuto wrzeszczał z bólu. Sam sobie się dziwił, że miał jeszcze na to siłę. Jednak wrzeszczeć długo nie mógł. Stracił w końcu siłę. Wykrwawiał się. Przed śmiercią zdążył dwa razy jęknąć i powiedzieć:
-Niestety nikogo z was nie udało mi się zabić... Jest mi przykro, bezdusznicy. Chociaż jeden by mógł...
Po jego policzku poleciała łza po czym wyzionął ducha. Wokół wszystko stało się na moment szare i smutne. Ptaszki przestały śpiewać, kotki przestały miauczeć, w całym wszechświecie zawieszono broń i każda istota uroniła łzę, nawet nie wiedząc dlaczego. Odszedł dobry jaszczur, mógł zbawić świat. Przepadła wszelka nadzieja, zmarło słońce narodów.


Minuta ciszy:
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...


Postaw znicza [*]
[*] - Haricot
[*] - Yuki

_________________
Mowa
Myśli

  Hono theme~

Wkurzyłem cię czymkolwiek? Odstresuj się: http://tnij.org/ustrzelgo
Zapraszam też do najnowszej wersji! (Hyde Park>Gry>Rozwal Hono 2)


4 sty 2015, o 23:28
Zobacz profil
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sty 2012, o 22:38
Posty: 467
Siła: 30
Szybkość: 31
Energia: 10
Wytrzymałość: 20
Inteligencja: 10
Punkty życia: 280
Punkty Ki: 100
Poziom Mocy(PL): 364
PT: 15
CP: 91
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
@Wygląda na to że na polu bitwy są tylko Kuziemek, Mardax i Haricotto ;) Reszta martwa, albo nie przytomna albo ranna, dawać Panowie :D

 
Mimo że polegli kompani nie byli mu ani trochę bliscy i pojawili się jego istnieniu na krótką chwilę, to Mardax czuł wzbierającą w nim wściekłość. Stare skały i ściany zostały przyozdobione świeżą krwią, a okropny krzyk Honoberuto wraz z rykiem Verte nie dawał jego umysłowi spokóju, nawet gdy Changeling umilknął. Był zły że tak się to potoczyło, wściekły że nie obronił słabszych... Obiecał ojcu... Wciąż pamiętał... Spojrzał jeszcze na Kuziemka i Haricotto, a w oczach chłopaka istniał sygnał że koniec żartów. Zostali sami.

-khhh, HRAAA!!! Wściekłość ogarnęła wojownika z Ziemi. Mięśnie nieznacznie się napięły, a przez ciało chłopaka przeszło kilka drobniutkich błyskawic, cóż więcej można było oczekiwać... Nie był aż tak potężny. Lecz nie to było ważne, furia zawładnęła jego umysłem, pobudzając płynącą adrenalinę do niemalże maksimum, był gotowy na wszystko, przybrał otwartą ofensywną pozycję i...

 
[Atak 1]
Wybił się w stronę demona wyprowadzając z dziką złością z prawej ręki cios pięścią... Etemei czując uderzenie zdążył tylko zrozumieć że zaproszenie zostało przyjęte, zanim zdążył odpowiedzieć został zasypany pięściami. Mardax nie miał się zamiaru już bawić nawet nie zasłaniał się specjalnie by w razie czego uniknąć jakiegoś ciosu, nie to go wtedy interesowały.

[Atak 2]
-rrRRAA! seria została przerwana przez nabicie przeciwnika na lewy hak ręką z dołu. Wojownik nie kończył ataku, odbił się w lewy przód nie znacznie wymijając przeciwnika po czym wykonując solidny obrót zaserwował mocne kopnięcie w tył głowy istoty, ta poszybowała do przodu wbijając się w ziemię i przemierzając tak z kilka ładnych metrów...

[Atak 3] Siła ciosu, a raczej zamachu była tak spora że aż sam Mardax się odepchnął w tył na ścianę. To było dla niego doskonałe! Wykorzystał ścianę by móc się od niej odbić i z wielkim pędem odbił się od jej powierzchni lecąc do trącego ciałem ziemię Etemeia.
-Haaa! Zamach prawą ręką i cios mógłby wbić przeciwnika głębiej, ale Saiyanin chwycił łeb demona i zwiększył szybko siłę lotu trąc demonem o powierzchnie sali między innymi przez rozszarpane kawałki jego niedoszłych sprzymierzeńców, na koniec puszczając istotę i serwując jej kopnięcie nogą niczym piłkę, posyłając go na ścianę.

Sam Mardax stanął na powierzchni i ustawił się w pozycji defensywnej... Dał trochę upust swojej złości, ale wciąż grzała się w nim krew. Nigdy nie miał przeciwnika który aż tak zagrażałby życiu Saiyanina, to niebyła potyczka z rabusiami ze sklepu czy jakimiś chuliganami... to była prawdziwa walka, na jaką natura Mardax'a czekała.

_________________
Obrazek


5 sty 2015, o 22:31
Zobacz profil
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 lip 2013, o 21:30
Posty: 416
Siła: 41
Szybkość: 41
Energia: 41
Wytrzymałość: 42
Inteligencja: 10
Punkty życia: 588
Punkty Ki: 410
Poziom Mocy(PL): 618
PT: 26
CP: 169
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
 
Haricotto nie spodziewał się, że Etemei będzie potrafił strzelać z ust. Był pewny, że przygwoździł Strażnika do ściany, ale na jego nieszczęście okazało się inaczej. Saiyanin zdążył tylko przekląć pod nosem, zanim oberwał promieniem energii. W dodatku po chwili sam miał bliskie spotkanie ze ścianą. Upadł na podłogę, głośno oddychając. Wydawało mu się, że jego ciało się pali! Czując ogromny ból, nie ruszał się przez jakiś czas. Obserwował walkę i to, co się działo. Ujrzał, że Changeling, który tak bardzo chciał wszystkich pozabijać, zaczął wąchać kwiatki od spodu. Wszystko działo się tak szybko. Wtedy Haricotto zdał sobie sprawę, że zostali zdeklasowani, że nikt im nie pomoże, jeśli sami czegoś nie wymyślą. Zaczęła go ogarniać złość, a nawet i strach przed śmiercią. Nie był jeszcze gotowy, by opuścić ten łez padół.
- Jeszcze nie... - wyszeptał cicho, próbując się podnieść. Jego ciało odmawiało mu posłuszeństwa, ale w końcu udało mu się stanąć na proste nogi. Zrzucił z siebie zniszczoną zbroję i resztki górnego kombinezonu, który również uległ zniszczeniu. Jego klata była poobdzierana, zakrwawiona i gdzieniegdzie zaczerwieniona od poparzeń.
Dalej był zły i nic nie wskazywało na to, że będzie lepiej. Nie wiedział, czy to, co zrobi sprawi, że Saiyanin przeżyje, czy też umrze. Nie chciał umrzeć, ale jeśli nie postawi wszystkiego na jedną kartę, to i tak spotkają się wszyscy w tym drugim, innym świecie (o ile takowy istnieje).

 
Haricotto stanął w rozkroku, zaciskając swoje obie pięści. Kumulował swoją energię, a jego całe ciało drżało. Czuł, jak KI przepływa przez jego kończyny, kumulując się i powiększając. Napiął swoje mięśnie tak bardzo, że na jego ciele pojawiły się żyły. Nie był w pełni sił, ale czuł, że będzie w stanie zebrać się ostatni raz i uderzyć, jak nigdy wcześniej. Nie wiedział do końca, co się tak naprawdę stanie, ale był tak wściekły, że nie obchodziło go nic, poza rozerwaniem Etemei'a na strzępy.
Włosy Saiyanina zaczęły delikatnie falować pod wpływem kumulowanej energii, a podłoże pod jego stopami delikatnie popękało.
- Ngaaaaah! - wykrzyczał, kiedy przez jego ciało przeszedł dreszcz, spowodowany przepływającą mocą. Jego mięśnie nieznacznie się powiększyły, ale to tylko dlatego, że napinał je, jak nigdy. Energia przepływająca przez jego ciało eksplodowała i nagle nastąpił błysk! Zaraz po tym ciało Saiyanina spowiła biała aura, która swoją postacią przypominała szalejący płomień. Saiyanin spojrzał na swoje dłonie, kilkakrotnie jest zaciskając i otwierając. Poczuł się silniejszy, co było nowym i bardzo przyjemnym uczuciem. Nigdy wcześniej tyle energii nie przepływało przez jego ciało. Czyżby to była jakiegoś rodzaju pomniejsza przemiana? To było bardzo ciekawe!
Haricotto wyciągnął dłoń w stronę Etemei'a, po czym skierował swój kciuk w dół, dając mu do zrozumienia, że ma zamiar skopać mu dupsko! Nie wiedział, czy przemiana jest permanentna, czy chwilowa. W tej chwili nie obchodziło go to. Chciał wygrać i przeżyć. A przynajmniej uprzykrzyć trochę życie Strażnika!
Ki-Reiki~

 
[Atak I]
Zaraz po tym, jak Mardax skończył swoją akcję, Haricotto wystrzelił, jak z procy, nie zważając na swoje obrażenia. Był Kosmicznym Wojownikiem, więc miał większą tolerancję na ból. Pruł prosto na Etemeia, niszcząc pod sobą podłoże. Gdy w końcu znalazł się obok niego, zamarkował cios prawą ręką, niby chcąc go uderzyć w twarz, a w rzeczywistości przy pomocy rozpędzonej lewej pięści wbił się między jego żebra. Następnie wygiął się do tyłu, dotykając dłońmi ziemi, zaś obiema stopami kopnął Etemeia w podbródek.

[Atak II i III]
Stając ponownie na wyprostowane nogi, odbił się od podłoża, podlatując do kopniętego Etemei'a. Wystawił dłoń przed siebie, kumulując w niej Ki-Blasta. Wystrzelił po chwili, celując w sam środek jego twarzy. Miał zamiar utrzeć mu nosa.

Na koniec odskoczył w tył, przyjmując pozycję obronną. Czuł powoli, jak siła, która się w nim na moment przebudziła powoli go opuszcza. W dodatku, ponownie zaczynał odczuwać rany, jakie powstały przez poparzenie.

______
Dajcie znać, jeśli coś się nie zgadza~

_________________
ObrazekI may have no Jesus, I may have no soul...
Obrazek


6 sty 2015, o 16:21
Zobacz profil
Half-Saiyan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 paź 2014, o 19:56
Posty: 169
Siła: 27
Szybkość: 29
Energia: 28
Wytrzymałość: 15
Inteligencja: 10
Punkty życia: 210
Punkty Ki: 280
Poziom Mocy(PL): 380
PT: 20
CP: 107
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
Rudy czuł, że jego siły wracają, ale nie był jeszcze w stanie nawet wstać.Jego kolegom szło co najwyżej nieźle, ale nie mógł tego zweryfikować wzrokiem, lecz tylko słuchem.Nuda nie trwała jednak długo.   Szesnastolatek usłyszał dziwaczny odgłos.Następnie odczuł na swojej skórze nagły powiew powietrza.Oznaczało to, że ktoś się zbliżył do niego z nieziemską prędkością (chyba, że użył instant transmition...). Najbardziej zastanawiało go kto to może być przyjaciel, czy wróg.Stała się rzecz niecodzienna, otóż Yaki po raz pierwszy w życiu był sparaliżowany strachem.Co prawda miał mało energii, ale przecież był w stanie ruszać oczyma, a nawet trochę palcami.Życie przeleciało mu przed oczami. Czuł, że to nic dobrego z powodu tajemniczej aury.Szykował się już na śmierć, gdy nagle zauważył, że ktoś złapał go za kostkę.Odruchowo zacisnął pięść i nim się obejrzał był już w drodze na ścianę.Po krótkim locie trzasnął tyłem czaszki o podłogę.Ból był okropny, ale Rudy miał powód do radości, w końcu czucie mu wróciło.Przejął go smutek gdy zauważył, iż Verte stracił nogę, ale przy okazji wkurzył się na przeciwnika za to, że ten zaatakował tak podle i nieczysto.Żeby zaatakować bezradnych wojowników?Yaki chciał się zemścić tak szybko jak mógł, więc stłumił nieco swoją złość i zaczął głęboko oddychać.

_________________
Obrazek
Jin theme  Yaki theme  


6 sty 2015, o 18:15
Zobacz profil
Half-Saiyan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 maja 2014, o 00:23
Posty: 90
Siła: 16
Szybkość: 16
Energia: 14
Wytrzymałość: 14
Inteligencja: 10
Punkty życia: 196
Punkty Ki: 140
Poziom Mocy(PL): 228
PT: 2
CP: 64
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
OOC:
Wybaczcie za brak jakiegokolwiek odzewu przez tak długi czas. Miałem swoje powody.
@Kuziemek, nie napisałem, że o tym wiedziałeś. To czysty zabieg stylistyczny, by graczom łatwiej było zrozumieć sytuację.


Zielonoskóry zmierzył wzrokiem Kuziemka, który otwarcie stwierdził, by ten nie udawał, iż nie może sobie przywrócić kończyny. Nawet jeżeli rudzielec żartował, to Verte teoretycznie mógł to zrobić. Jednak…
- Nie mam wystarczająco dużo energii, kretynie!! Myślisz, że o tym nie pomyślałem?! Boli jak jasna cholera i zrobiłbym to od razu, gdybym tylko mógł!! – wrzasnął wściekle w kierunku „sprzymierzeńca” z ogonem. Próbował na własną rękę zatamować krwawienie, lecz takie działanie wykluczyło go całkowicie z walki. Po usłyszeniu kilku ciepłych słów od nameczanina, wysoki młodzieniec cicho westchnął i poleciał w kierunku oponenta. Wykorzystując najzwyklejszą zmyłkę, wymierzył Etemeiowi cios w brzuch. Atak był wystarczająco silny, by potężna kreatura ugięła się pod jego wpływem. Mając odpowiednią szansę, pół-krwisty Saiyanin z dużą mocą uderzył łokciem w głowę „bożka”, powodując powstanie niewielkiego wgniecenia pod walczącymi. Niestety, kiedy zamierzał chwycić go za szyję, ten wykonał płynny unik w prawo, a następnie - niezwykle szybkim ruchem - zbliżył się do wojownika, wymierzając kopnięcie z kolanka w brzuch. Rudzielec odleciał kilkanaście metrów dalej, nie mogąc złapać powietrza. Zatrzymawszy się na ścianie, poczuł dodatkowo jej opór na plecach - to zabolało. Ostatecznie wylądował na podłodze, próbując przede wszystkim złapać trochę powietrza.
Zanim istota zdążyła wylądować, poczuła narastające miażdżenie lewej części twarzy. Nie zwlekając nawet przez chwilę, Mardax zbliżył się do przeciwnika wykorzystując sytuację i wymierzył potężny cios prawą ręką, następnie od razu przechodząc do bezpośredniej konfrontacji. Zasypując Etemeia gradem ciosów, nie zamierzał pozwolić mu na jakiekolwiek działanie - wypaliło. „Bożek” nie wiedział nawet kiedy zaatakować. Wtedy też małpiasty popełnił jeden błąd. Chcąc pójść dalej, próbował „nabić” przeciwnika na lewy hak, ręką z dołu. Atak został skutecznie zablokowany. Kreatura wykonała półobrót, zwyczajnie odkopując czarnowłosego kilka metrów dalej. Na szczęście, ten nie miał już takich problemów z wyhamowaniem, jak Kuziemek. Wiedział jednak, iż spieprzył akcję - Etemei wyraźnie uniemożliwiał mu dalsze atakowanie. Nagle...  
…za plecami „bożka” nastąpił wybuch energii! Ogromna ilość kurzu wędrowała po całej sali, jednak największe ilości zbierały się przede wszystkim u stóp wściekłego Haricotta. Nie zważając na własne obrażenia, wystrzelił niczym z procy w kierunku oponenta. Zdezorientowana nową siłą istota, początkowo spodziewała się ataku w twarz, toteż zasłoniła ją, krzyżując ręce. Jak się okazało, niepotrzebnie - to była zmyłka. Saiyanin dosłownie wbił lewą pięść w okolice żeber. Czuł, jak je miażdży… Następnie, wyginając się do tyłu, dotknął dłońmi ziemi i wykonał typową „świecę”, wykonując kopnięcie obiema stopami w podbródek Etemeia. Następną rzeczą, jaką „bożek” mógł zobaczyć, było już tylko światło… energetycznego pocisku, który za chwilę miał się zetknąć z jego twarzą! Niewielka eksplozja odrzuciła rannego Haricotta, i jak się okazało, nie wyrządziła przeciwnikowi tak wielkich szkód, jak wojownik prawdopodobnie zakładał.

Etemei dosłownie eksplodował energią, zbierając jej ogromne ilości w prawej dłoni. Wystawiwszy ją w kierunku „fasolki”, uśmiechnął się nieznacznie. Nagle stało się coś, czego właściwie żaden z walczących nie mógł się spodziewać - nawet sam „bożek”. Energia zaczęła znikać, zaś sam oponent powoli przybierał postać dymu. Wyraźnie panikując, podleciał do pierwszego lepszego wojownika i spróbował wymierzyć mu naprawdę potężne uderzenie w twarz. Szczęściarzem był… Mardax, który - jak się okazało - był najbliżej. „Szczęściarzem”, gdyż atak ostatecznie nie nadszedł - stworzenie rozpłynęło się w powietrzu tuż przed ciosem, a jego energia całkowicie zniknęła z pomieszczenia w którym wszyscy przebywali. Saiyanin z błękitnej planety poczuł jedynie powiew „świeżego powietrza” na twarzy. Nikt nie miał zielonego pojęcia w jaki sposób doszło do czegoś takiego, ale cieszyliście się, że to koniec, zerkając na zielonoskórego kalekę oraz rozrzucone fragmenty ciał Homera i pewnego gada, który mógł zmienić świat. Teraz pozostało przeszukać salę, jeżeli ktokolwiek miał na to siłę i chęci, a także obudzić Vidnovskiego by wydostać się z tego Piekła.
 

OOC:
Krótkie wyjaśnienie. Etemei nie był stworzeniem czysto fizycznym, a bytem powstałym z „waszej” energii. Wystarczyło, że zużył jej zbyt dużo i - o czym sam nie miał zielonego pojęcia - zaczął znikać. W planach mam kontynuację sesji, więc jeszcze się z nim spotkacie. Nie musicie tęsknić… xD

_________________
#AA0000 - mowa.
#F80000 - myśli.
Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie, co popadnie!


8 lut 2015, o 09:30
Zobacz profil
Half-Saiyan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sie 2014, o 17:01
Posty: 178
Lokalizacja: Pudełko z Precelkami
Siła: 15
Szybkość: 18
Energia: 19
Wytrzymałość: 14
Inteligencja: 10
Punkty życia: 152/196
Punkty Ki: 190/190
Poziom Mocy(PL): 246
PT: 2
CP: 66
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
OffTop: Rozumiem, że teraz każdy doda swoje pięć groszy w ostatnim poście. :mrgreen:
OffTop: Gdy Ś. P. Homer pisał w pierwszej osobie nikt się nie czepiał.
OffTop:
 
Kuziemek bawiąc się swoją "gandalfią" brodą gotował łazanki na obiad dla swoich pra-prawnucząt. Nagle przerwał, lecz nie wiedział dlaczego. Odpalił swój zakurzony komputer stacjonarny. Od razu po tym, jak się włączył avast wykrył pierdylion wirusów. Jednak staruszkowi nie przeszkodziło to. Wpisał adres witryny w okienku GOOGLE CHROME, który brzmiał "dbaw.cba.pl". Nie wiedział, skąd znał tą stronę. Gdy strona się załadowała ujrzał odległą postać z kreskówki, którą pamiętał jak zza gęstej mgły. Zjechał na dół okienka. Zobaczył po prawej stronie napis: Ostatni post: Yuki (59 minut temu).
 


 
Kuziemek jak zwykle zmylił przeciwnika, po czym obrwał. Po powrocie na planetę, której tak szczerze nienawidzi będzie musiał się pilniej przykładać do treningów. Odleciał na niemałą odległość, wylądował na ścianie, po czym spadłszy na twardą ziemię jęknął. Już nie obserwował walki, nie miał już sił. Jego koniec był już blisko. Nie uda mu się pomścić jego rodziny. Czemu wybierał się na planetę, na której czekała go pewna śmierć tylko z powodu przygód? Przegrał życie, które i tak zaraz straci. Chciał jeszcze tylko jeszcze jeden raz spojrzeć na świat, który zaraz opuści. Spojrzeć na Etemei'a, przez którego odejdzie na ten drugi świat, a jego... nie było. Z trudem wstał, a jego twarz znów przybrała kuziemkowy, ciepły wyraz.
 
- Haha! Udało nam się!
Mimo kilku połamanych kości pokuśtykał do Yakiego. Pomógł mu wstać, po czym odebrał mu kryształ i założył sobie na ochraniacz.
- Jednak żyję, więc nie musisz mieć po mnie pamiątki - uśmiechnął się do niego. - Skoro wyjście się za nami zapadło to widzę, że jeśli chodzi o powrót do domu możemy polegać tylko na naszym jajogłowym.
- Borys! Haaaalo! - budził go. Gdy ów Słowianin obudził się ogoniasty wiktoriańskim głosem przemówił do niego:
- Nie interesują mnie tu skarby, jakie kryją się w tej świątyni. Jednak jeżeli będzie tu jakaś broń biała, która pozwoliłaby mi pokonać pewnego Tsufula (słyszysz Yoh?!?!?!?!) chętnie ją zatrzymam.
Ustawił Yakiego taki, że mógł już stać samodzielnie. Otworzył pierwszą lepszą kamienną skrzynię i jeśli był tam jakiś miecz, różdżka, napój uleczający dla Yakiego, topór bitewny, miotacz laserów, miecz świetlny lub cokolwiek w tym rodzaju wziął to. Jeśli było to coś uleczającego uleczył tym Yonka-Bezogonka (masło maślane).
- Dobra Etemei. Nienawidzę Vegety i szczerze mówiąc wolałbym, gdybyś zabrał mnie na Ziemię. Jednak mam jedną ważną sprawę do załatwienia na tej czerwonej planiecie, więc chcę, abyś tepnął mnie tam razem z Yakim.

_________________
ObrazekObrazekObrazek


8 lut 2015, o 11:11
Zobacz profil WWW
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sty 2012, o 22:38
Posty: 467
Siła: 30
Szybkość: 31
Energia: 10
Wytrzymałość: 20
Inteligencja: 10
Punkty życia: 280
Punkty Ki: 100
Poziom Mocy(PL): 364
PT: 15
CP: 91
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
-aaah! Jęknął od zadanego mu ciosu, niestety mimo największych chęci nie zdążył wyrządzić Etemiowi zbyt wiele krzywdy, każdy cios był na wagę złota. Kiedy tylko zdał sobie sprawę że po jego ataku nici i wylądował już w "bezpiecznej" strefie, przykucając kolanem o zienie czekał na ruch przeciwnika, jednak wtedy stało się coś co zaskoczyło go, a tym "czymś" był Haricotto, który nagle był dużo silniejszy, a jego ciało spowijała aura. Ziemski wojownik wiedział że on także musi stać się tak silny, a raczej silniejszy! Wiedział że gdyby był silniejszy ta walka nie robiła by takich problemów, chociaż z drugiej strony cieszył się z wyzwania, to go obchodziło.

W ten demon rzucił się w stronę chłopaka, który gotował się na przyjęcie ciosu jednak...

Istota się rozpłynęła, a włosy chłopaka zadrgały od siły podmuchu. Wojownik mimo że obolały wstał od razu by być gotowym na nową sztuczkę ale nikt się nie pojawiał...

 

Na twarzy chłopaka zawitał mały uśmiech -hmf, taki dźwięk akompaniował tej zmianie twarzy. Kuziemek zaczął krzyczeć o naszym zwycięstwie, a dla Mardaxa była ulga że to już koniec chociaż czuł w swoim ciele lekki niedosyt i poczucie że wygrali nie dzięki swoim umiejętnościom, a łutem szczęścia.

Mimo to już po chwili na twarzy Mardaxa pojawił się wielki uśmiech, był szczęśliwy że już po wszystkim i że miał okazję stoczyć taką walkę.
-HaHaHa! Udało się nam! Wykrzyczał podnosząc tryumfalnie ręce w górę. Obtarty, obolały ale szczęśliwy.

W ten ruszył w stronę Verte. -Dobra chłopaki budźcie doktorka, to nie koniec naszej wyprawy. Po czym wyciągnął pomocną dłoń do Nameczanina oferując mu służenie jako podparcie.
-Bez ciebie nie dali byśmy rady. Nabierzesz sił i odzyskasz nogę Powiedział do zielonego wojownika z zacieszem na twarzy, by po chwili udać się w stronę Haricotto...

-Oprzyj się na chwilę. Powiedział do Verte, by
stanąć naprzeciwko Saiyanina.
-Nie wiem co zrobiłeś, ale to było naprawdę dobre. Dobrze walczysz... Mam nadzieję że staniemy kiedyś naprzeciwko siebie, ale będę wtedy dużo silniejszy, hehe.. Po tych słowach uniósł swoją rękę w powietrze gdzieś na poziomie klatki piersiowej obu wojowników i zrobił miejsce na drugą dłoń, aby wojownicy złapali się za ręce.

Spoiler:


Dalej ponownie posłużył ja podpórkę dla Nameczanina i czekając na wszystkich powiedział tylko.
-Ruszajmy dalej.

_________________
Obrazek


8 lut 2015, o 23:56
Zobacz profil
Mistrz Gry
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 lip 2013, o 21:30
Posty: 416
Siła: 41
Szybkość: 41
Energia: 41
Wytrzymałość: 42
Inteligencja: 10
Punkty życia: 588
Punkty Ki: 410
Poziom Mocy(PL): 618
PT: 26
CP: 169
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
Odrzucony przez wybuch, Haricotto upadł pod ścianę. Był wykończony, zwłaszcza tą nieoczekiwaną przemianą, która dodała mu sporo siły. Obserwował to, co się działo, a złość dalej się w nim gotowała. Jak się okazał, moc, jaką otrzymał nie była wystarczająca do pokonania Etemei'a. Kiedy miał się stać coś strasznego, bożek zaczął znikać. Było to bardzo dziwne, nie dało się ukryć, że Haricotto był tym zaskoczony. Podniósł się na swoje obolałe nogi, po czym przyzwyczaił się do lekkiego bólu. Z jednej strony zadowolony był, że walka (póki co!) jest skończona, ale z drugiej, mimo tych całych obrażeń, dalej chciał walczyć. Uwielbiał się bić, a Etemei był wyzwaniem, jakiego Saiyanin od bardzo dawna poszukiwał. W głębi siebie miał nadzieję, że jeszcze spotkają się z tym bożkiem, który napsuł im tyle krwi~

 
W tym też momencie, podszedł do niego Mardax. Na twarzy Haricotto'a pojawił się uśmiech, nie zadziorny, czy cwaniacki. Zwykły, życzliwy uśmiech. Uścisnął mocno rękę Mardax'a, po czym dodał:
- Ty też dobrze walczysz. A co do naszej walki, cóż... Nie mogę się już doczekać! Ja też będę silniejszy! - skinął głową, uśmiechając się wesoło, a następnie klepnął Saiyanina w ramię. Dobrze, że w końcu ekipa zaczyna się dogadywać. W końcu wygrać mogą tylko wtedy, kiedy będzie ich więcej łączyć, niż dzielić.
Haricotto stanął na samym początku, przed Mardax'em, który pomagał rannemu Nameczaninowi. W ten sposób chciał ich choć trochę osłonić, gdyby nagle coś niebezpiecznego się przed nimi zmaterializowało~

_________________
ObrazekI may have no Jesus, I may have no soul...
Obrazek


9 lut 2015, o 19:38
Zobacz profil
Half-Saiyan
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 paź 2014, o 19:56
Posty: 169
Siła: 27
Szybkość: 29
Energia: 28
Wytrzymałość: 15
Inteligencja: 10
Punkty życia: 210
Punkty Ki: 280
Poziom Mocy(PL): 380
PT: 20
CP: 107
Post Re: Tajemnica słynnych ruin Tepei
@Wow Yoh, jak pięknie opisałeś co się stało z moją postacią. Uznałem, że wstała, dostała zenkai, nauczyła się ssj3 i wyruszyła na podbój innych planet.
@Czy Yoh liczył DMG Mardaxa i Harikotka normalnie, czy ze sztukami walki? Bo z tego co ustalono to jeżeli uczestniczyłeś w walce, a chwilę potem w fabule nauczysz się techniki to nie możesz jej używać na sesji. To samo tyczy się ki blasta Hariego. Jeszcze więcej naginania zasad?
@Wiem, że ostatnią akcją nieco namieszałem z rytmem fabuły, ale uznałem, że moja postać mogłaby coś takiego zrobić. Role Playing FTW
@I'm going to be an asshole in this one.
@Poszło mi słabo z tym postem.

Yaki próbował wypoczywać, kiedy inni walczyli. Otworzył oczy, rozejrzał się po pokoju i zauważył tylko towarzyszy. Etemeia nigdzie nie było. Nie czuł radości z powodu zakończonej walki. Był strasznie zły na siebie, ponieważ gdyby mógł się ruszać jaszczurka by nie umarła. Był już w stanie ustać na nogach, gdy nagle podszedł, a może raczej przypełznął do niego znajomy wielkolud. Z jego pomocą szybko wstał na nogi. Kuziemek odebrał także tamten kryształ, który dał mu wcześniej.
-Dziękuję...-rzekł cichutko do drugiego rudzielca. Nie zwracał na niego w ogóle szczególnej uwagi. Jego wzrok uciekał na Vertego i poległych. Drugi rudzielec szybko go zostawił. Podszedł lekko kulawym krokiem do Vertego pozostawionego przez Mardaxa (Może i moja postać nie zna jego imienia, ale czasami to jest konfudujące, jak pisze się jakoś naokoło). Rana cały czas krwawiła, (najpewniej) więc Rudy zdjął górną niebieską część swego ubrania, zostawiając białą koszulkę. Następnie zawiązał ją na końcówce jego nogi, aby powstrzymać krwawienie. Przesiąkła ona fioletową krwią w przeciągu paru chwil.
-Chętnie bym cię poniósł, ale sam ledwo mogę się ruszać. Będę musiał jakoś ci się zrewanżować, za to, że mnie uratowałeś-powiedział z uśmieszkiem na twarzy. Następnie powoli podszedł pod posąg nie zwracając uwagi na Borysa. Stanął nad szczątkami jaszczurki. Nie przypominało to w żadnym razie jak wyglądał przed śmiercią. Było całe rozerwane Spojrzał na nią i zacisnął pięść. Wciąż nie pogodził się z jego śmiercią i tym jak bardzo był bezużyteczny przez całą podróż. Czuł, że jest tylko ciężarem, piątym kołem u wozu i tylko przeszkadzał. Obdarzył posąg wzrokiem pełnym złości i nienawiści. Usłyszał następnie słowa Kuziemka na co odpowiedział:
-Wybacz, ale teraz nie mogę wrócić. Coś mnie tu trzyma
Następnie zauważył coś co wyprowadziło go lekko z równowagi. Pozostali saiyanie chcieli tak po prostu wyjść. Yaki podbiegł tak, aby ustawić się tuż przed Haricotto. Zatarasował im drogę wyciągając ręce na boki.
Spoiler:
-Hej ty z tyłu! Wiesz, że jesteś strasznie fałszywy? Grałeś takiego wkurzonego, gdy jaszczurka umarła, a teraz tak po prostu porzucisz jego zwłoki? On i ten drugi zasługują na pochówek. Można chociaż zaznaczyć jak się nazywali, postawić mały pomnik z patyków. Dopóki ich nie pochowamy nigdzie nie idziemy, a przynajmniej JA was nie puszczę- powiedział z irytacją w głosie.

@Mardax - Wiesz że ich ciała są rozerwane na strzępy? Potrzebujesz skrobaczki, jakiejś zmiotki i ewentualnie odkurzacza by pozbierać ich małe kawałeczki, potem wyselekcjonuj które są Homera, a które Honoberuto ;P

@Ja- Nie trzeba chować całych ciał. Zawsze można je spalić na proch i wsadzić razem do urny. Hono by się zgodził :) Może Borys ma miotacz ognia ( I podręczny reaktor atomowy i parę pokeballi i zapewne miotacz protonowy) to się załatwi. Poprawiłem lekko, aby miało minimalnie większy sens.

_________________
Obrazek
Jin theme  Yaki theme  


9 lut 2015, o 22:59
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 112 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
 cron